Jesteśmy na krótkich wakacjach! Wracamy 19 sierpnia, wtedy wyślemy wszystkie Wasze zamówienia. Przesyłamy moc dobrej energii!
DARMOWA WYSYŁKA POWYŻEJ 150 ZŁ
Napisz do nas: sklep@outofcomfortzone.pl

Out of comfort zone - blog

MAGICZNE BORY TUCHOLSKIE I DOM LAWENDOWY

Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że chciałabym zorganizować babski wypad poza strefę komfortu. Spacery po lesie, rozmowy przy kominku i dużo kobiecej energii – taki był właśnie weekend w Borach Tucholskich.

Pomimo tego, że GPS pokazywał nam dojazd do celu za trzy godziny, nasza podróż trwała ponad sześć. Chyba nie ma bardziej integrujących warunków niż pięć babek w jednym samochodzie przez sześć godzin ????

Gdy w piątek po 23.00 dojechałyśmy do miejscowości Kurcze, zobaczyłyśmy nasze miejsce noclegowe. Wybierając Dom Lawendowy wiedziałam, że będzie drewno i kominek. Nie spodziewałam się jednak, że będzie dla nas tak dużo i to tak pięknie urządzonej przestrzeni. Od samego początku, już podczas rozmów telefonicznych, oczarowała mnie właścicielka – pani Danka. Ciepła i sympatyczna kobieta, która szczerze cieszyła się z naszego przyjazdu. Chyba nie sposób jej nie polubić  ????Jeśli szukacie przyjemnego miejsca na wypad w większym gronie – myślę, że każda z nas mogłaby polecić właśnie Lawendowy Dom.

W sobotę zrobiłyśmy sobie 20-kilometrowy spacer po Borach Tucholskich. Pomimo mżawki i wiatru – las zrobił na mnie duże wrażenie. Gęsty bór z pnącymi się  ku niebu cienkimi drzewami przykryty jesienną aurą. W niedzielę z Izą postanowiłyśmy zrobić sobie krótką przechadzkę, niejako zmuszając się do niej pomimo kiepskiej pogody. Po 15 minutach marszu zza chmur wyjrzało Słońce i natura totalnie zachwycała. Po naszym powrocie Beata, Ada i Agata także nie mogły odmówić sobie przyjemności zobaczenia tego spektaklu.

To był dobry weekend, który naładował mnie pozytywną energią. Pomimo tego, że już sam proces organizacji stanowił wyzwanie i pojechałyśmy ekipą, która w dużej mierze się nie znała – wyczułam między nami dobrą energię. Dziękuję wszystkim Dziewczynom. Beacie za to, że pomogła mi w skompletowaniu ekipy i była rewelacyjnym kierowcą, Izie za jej historie w stylu Monty Pythona, z których zaśmiewałyśmy się cały weekend, Adzie – za najlepsze kawałki do śpiewania w drodze powrotnej i że zawsze musiała na nas czekać ????, a Agacie – za jej „DZIEWIĘĆ” i rosyjskie pogaduszki. Chciałabym jeszcze powtórzyć taki weekend, mam nadzieję, że Wy też.

 

M.


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów